#7 Sznur z obietnic i słońca

Miał być inny post. Wyszło jak zwykle. Spokojnie, tamten będzie gnić w wersji roboczej... aż w końcu go dopieszczę. Mrau.

Witam. 
Muszę na nowo wciągnąć się w pisanie. Idzie mi dzisiaj tragicznie. Myślę, piszę i backspace - dzisiaj zdecydowanie mój ulubiony klawisz. W tle muzyka skłaniająca raczej do tańczenia, skakania oraz pozorowania występowania w teledysku. Całe (nie)szczęście moje biodra i biodra Shakiry można porównać do talentu wokalnego SexMasterki, i dowolnej innej wokalistki (poza Laną Del Rey, przykro mi B.). Ciągnie mnie do książki, zaraz później do konsoli, żeby pozabijać jeszcze trochę uruków. Całe szczęście nadrobiłem seriale. Jeden dylemat z głowy, bijcie brawo! Także dzisiaj będzie o mnie i moim świecie. Potraktujcie to jak chcecie. Inspiracja, młodzieńcze żale, bezsensowny bełkot, życiowe prawdy. Dla każdego coś dobrego. Zatem dzisiaj wieczorem luźno, bez pokazywania sowy i innych ptaków. 
W tym roku jeszcze nie zamieściłem posta. Skrótowo: sylwester nad morzem, świetni ludzie, tyle zabawnych momentów i wzruszeń, że na pewno na długo zapamiętam ten wyjazd. Nowy semestr, tragiczny plan zajęć, mnóstwo prac pisemnych oraz prezentacji (i  tutaj się pochwalę, że prawie wszystko za mną!). Nie wiem dlaczego tutaj nie pisałem. Czasami chciałem, ale jakoś nie czułem, że to jest to. Jeszcze tego nie czuję (dlatego dzisiaj skromnie, muszę się rozkręcić, serio!) Aparat leżał i czekał lepszych dni. Kilka takich się zdarzyło, więc będzie coś nowego. Wróciłem do czytania poezji. W moim literacko-czytelniczym życiu poezja to taka niezbyt lubiana sąsiadka. Czasami się godzimy, natrafiamy na wspólny temat, dobrego znajomego - i jest okej, że tak napiszę poetycko. Później znowu ona powie coś tak durnego, niezrozumiałego i właściwie bez wartości, że nawet szklanki cukru od niej nie chcę. Mam w tym roku za sobą kilka poważnych rozmów. I jedno mądre zdanie na koncie, mówiące o tym, że nawet najprostszy w obyciu, niezbyt wykształcony człowiek może wnieść do naszego życia jakąś wiedzę. Jeśli wprowadzicie to w życie to dostrzeżecie, jak taki banał potrafi zmienić światopogląd. 
Niedawno powiedziałem również, że wyobrażam sobie moje życie jako olbrzymią płachtę złożoną z wielu skrawków materiałów. Ładnych, kolorowych, brudnych, dziurawych - wszystkie te różnorodne elementy pozszywałem w jedną całość. Te kawałki to wszystko to, co dało mi życie. Dobrzy ludzie, trudne chwile, wartościowe książki, smutne momenty, zaprzepaszczone szanse, utraceni znajomi, pełna gamma emocji. Lubię tę metaforę. Stwarza mi wiele możliwości. Czasami da się coś odpruć, spróbować zapomnieć, jednak niekiedy warto spojrzeć z dalszej perspektywy i zobaczyć, że to wszystko stanowi świetny kontrast, dobre odwzorowanie barw rzeczywistości. Niczyje życie nie jest idealne. Poza tym: ideały są nudne! Może sobie to kiedyś wytatuuje. 
Ostatnio jednak prześladuje mnie inna metafora. Stryczek. Upleciony ze wszystkich obietnic jakie sobie złożyłem. Będę pisać blog, przytyję, więcej zdjęć, odłożę na nowy aparat, turururu i dużo więcej. I może teraz Wam wydawać się to dosyć niepokojące, i już sięgacie po komórkę by zadzwonić po lekarza psychiatrę. Spokojnie, jeszcze nie. Bo dla mnie to zobrazowanie tego co mi się nie udało jest jak najbardziej pozytywne. Niech tamten Dawid będzie wisielcem. Jestem jaki jestem, lubię siebie, staram się poprawić to, co nie jest najlepsze. Bez parcia i stresu. Ale po co wypruwać sobie flaki skoro można poleżeć i poczytać. Albo po prostu poleżeć. Bo jest jeszcze jedna obietnica - że słońce jutro też wzejdzie. Zatem, zacznę być lepszy jutro. Może!
PS Teraz możecie dzwonić do psychiatryka!

Kuba, Wrocław, marzec 2016.

Dawid Kaźmierczak

3 komentarze:

  1. Nadal w formie, super tekst, czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie fajnie piszesz, a co do tego z poezją to całkowicie się zgadzam i podpisuję się pod tym obiema rączkami :) Nie lubię tych wszystkich górnolotnych słów i dziwacznych porównań, których nawet sam autor pewnie za bardzo nie rozumiał, ale zapisał, bo ładnie brzmiały...

    Właściwie też prowadzę bloga między innymi ze zdjęciami, ale też opowiadaniami i innymi wymysłami, więc gdybyś miał ochotę, albo cierpiał na "syndrom studenta" to zapraszam ;)

    http://kirei-na-sekai.blogspot.com

    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesujesz się fotografią, literaturą, podróżami, kuchnią, modą? Jeśli tak, to mój blog jest właśnie dla Ciebie! U mnie każdy znajdzie coś dla siebie. No już, klikaj!
    https://pozytywnienastawionadozycia.blogspot.com/
    Julia K.

    OdpowiedzUsuń