#4 Wróbla cień

Cześć, tutaj Królewna Śnieżka. 
Nie taka ładna, nie aż tak dobroduszna i na szczęście nie tak naiwna jak oryginalna. Ale z ptakiem - i bez podtekstów proszę. Spiesząc z wyjaśnieniami, pragnę zauważyć, że skoro fauna zaprzęga mnie do pisania to naprawdę musi to być znak od siły wyższej. Jak zwykle marnotrawiąc czas przed laptopem zostałem ugodzony wróblem. Rozpędzonym, trzepoczącym skrzydłami pociskiem, który wleciał przez otwarte drzwi balkonowe i postanowił spotkać się z moim czołem. Uwierzcie: przestraszyłem się cholernie. Ptak zresztą też. Zaczął latać po pokoju, przysiadał na firanie, biurku, lampie. W akcie desperacji wleciał za łóżko. Udało mi się go delikatnie przechwycić i wypuścić na wolność. Niech żyje, skoro motyl przeżył, to wróbel tym bardziej. Najwidoczniej historia lubi się powtarzać. I tak oto wróbel zmotywował, i zainspirował mnie do pisania. O motywacji i nicnierobieniu. Obydwie sprawy są równie istotne, ale o tym za chwilę. Chcę jeszcze podziękować za 1410 wyświetleń bloga - dla mnie to zwycięstwo! I to także motywuje. Zdjęcie wróbla jest, a jakże! 
Wybierzcie się kiedyś do jakiekolwiek księgarni na dział z poradnikami lub ten o rozwoju osobistym. Szukając czegokolwiek o motywacji znajdziecie mnóstwo pozycji. Motywacja do pracy, do kształcenia, do zrobienia czegoś kreatywnego lub nowego, do zakończenia toksycznego związku, lub zwyczajnie do życia. Nie wiem natomiast, czy znajdziecie tam porady sensowne oraz przydatne. Ale zanim sprawdzicie - dam Wam radę. Do motywowania siebie trzeba mieć motywację. Nie da się tego zrobić na siłę, no! Problem ten rozgryzłem niedawno - i to na razie w teorii - dzięki moim studiom. Jako przyszłych pracowników socjalnych uczą nas o tym, że aby pomóc np. bezrobotnym trzeba ich zaktywizować. Jeśli nie chcą to nie i kropka. Brak chęci do działania to brak jakichkolwiek podstaw. Oczywiście znajdą się tacy, którzy powiedzą, że do szkoły też chodzić nie chcieli, a musieli. I mogę się założyć, że wynieśli z niej ze dwa wiadra wiedzy, a zadowolona ze szkoły Ania zdążyła odgadnąć, że to studnia głęboka i trzeba czerpać ile się da, dopóki ma się chęci. Ania jest mądra, bądź jak Ania. 
O samej motywacji rozpisywać się nie będę - wklepiecie w Google i samo znajdzie. Chcę jednak zauważyć, że kiedy brakuje nam motywacji to świat się jeszcze nie kończy, naprawdę. Mamy gorsze dni, wtedy inni powinny schodzić nam z drogi, żeby nie dostać bluzgiem w twarz. Są takie chwile, że nie mamy na nic chęci, bo pogoda za oknem okropna i lepiej odłożyć to na kiedy indziej. Albo motywacji brak, bo to co robiliśmy jednak nie dało nam takiej satysfakcji o jakiej myśleliśmy. Trudno! Trzeba znaleźć coś innego do roboty. To nie jest usprawiedliwienie, że coś nam nie wychodzi. Wręcz przeciwnie - to powód dla poszukania alternatywy, która może z początku też nie będzie owocująca, ale będzie dawała realną frajdę! Nie zmuszajcie do działania na siłę siebie, a tym bardziej innych, u których widzicie chwilowy spadek formy. Zachęcajcie, dawajcie wskazówki, ale wystrzegajcie się stawiania ultimatum. To nie działa. Nie mówię tu o skrajnych przypadkach depresji - to sprawa dla lekarzy, a nie zwykłych śmiertelników. A jeśli już się zmotywujecie, zmęczycie pracą, ćwiczeniami, myśleniem to odpocznijcie nic nie robiąc. Umiecie?
Bez Internetu, gier, książek, telewizji. Zero ćwiczeń, spacerów, muzyki w tle. Ćwiczenie, gotowanie dla przyjemności, stanie na rękach i kręcenie hula-hop. Nie. Po prostu nie robicie nic. Leżycie, siedzicie i zostajecie sam na sam ze swoimi myślami, które staracie się wyciszyć. Trudne w dobie XXI wieku. Zostaliśmy nauczeni, że takie nicnierobienie to straszne marnotrawienie czasu, kiedy tak zastygamy to później dopadają nas wyrzuty sumienia, że obożejeszczetylemuszęzrobić. Nie chcę nikogo przesadnie nakłaniać, ale spróbujcie. Najwyżej winą obarczycie tego całego Najskromniejszego <wink>. Motywacja i odpoczynek są ze sobą związane. Czasami możemy sobie pozwolić na odpoczynek, bo zmotywowani dotarliśmy do wyznaczonego celu. Ale innym razem odpoczniemy od tego wszystkiego, bo motywacji nam brak. 
Szukajcie motywacji, a jak się zmęczycie to odpocznijcie i zacznijcie od nowa. W końcu się znajdzie, albo sama wpadnie przez okno. Lepszy wróbel w garści... 
Królewna Śnieżka


Dawid Kaźmierczak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz